Zpracy.
Wszystkie wpisy

Poradniki

Ile kosztuje usunięcie opinii z GoWork, cennik od 0 zł do 1 000 zł

Usunięcie opinii z GoWork kosztuje od 0 zł (zgłoszenie) przez 600 zł opłaty od pozwu plus pełnomocnik do 199 zł i 500 do 1 000 zł netto w agencjach. GoWork deklaruje, że nie usuwa opinii za pieniądze. Sprawdź, co naprawdę działa i ile trwa.

Zespół Zpracy · Poradniki · 9 min czytania

Sprawdź firmę

Zobacz świadectwo pracodawcy, zanim przeczytasz dalej

Świadectwo firmy
Moderowane opinie

poleca

Oceny szczegółowe

Widełki płacowe (brutto / mies.)

Moderowane opinie

Odblokuj pełne dane w Premium

Pełne widełki i wszystkie opinie otwiera plan Premium: 29 zł miesięcznie, anulujesz w dowolnym momencie.

Usunięcie opinii z GoWork kosztuje od 0 zł do kilku tysięcy złotych, zależnie od drogi. Zgłoszenie wpisu do portalu jest bezpłatne. Pozew o ochronę dóbr osobistych to 600 zł stałej opłaty sądowej, plus 5 procent od żądanego zadośćuczynienia i honorarium pełnomocnika (stawka minimalna 720 zł, rynkowa wielokrotnie wyższa). Agencje reputacyjne biorą od 199 zł netto za opinię w Google do 500 do 1 000 zł netto za wpis, a sam GoWork deklaruje w ofercie dla firm, że nie usuwa opinii za pieniądze. Wszystkie pięć dróg z kosztem i czasem obok siebie zestawiliśmy w tabeli na stronie o usuwaniu opinii z GoWork. Stawki agencji sprawdziliśmy ponownie w ich cennikach 3 października 2026 r.

To pytanie zadaje sobie co miesiąc wielu polskich pracodawców, zwykle wieczorem, po zobaczeniu wpisu, który wygląda na zemstę byłego pracownika. W sieci znajdziesz mnóstwo tekstów, które obiecują odpowiedź, a w praktyce kończą się formularzem kontaktowym agencji. Poniżej jest to, co da się ustalić z dokumentów: ile naprawdę kosztuje każda droga, która z nich działa i gdzie w tej historii leżą pieniądze.

Ile kosztuje usunięcie opinii z GoWork?

Zacznijmy od faktu, który zmienia całą rozmowę: GoWork nie publikuje cennika usuwania opinii i nie oferuje takiej usługi wprost. Jeśli szukasz kwoty, nie znajdziesz jej, bo nie istnieje w żadnym oficjalnym dokumencie. Firmy i blogi, które obiecują podać cenę, zwykle jej nie podają. Sprawdziliśmy nawet strony agencji reputacyjnych zatytułowane dokładnie „ile kosztuje usunięcie opinii na GoWork": żadna nie zawiera liczby.

Warto natomiast wiedzieć, co GoWork oferuje oficjalnie, bo to opisuje własny załącznik portalu do umowy o świadczenie usług. Dokument definiuje płatne profile pracodawcy: Złoty Profil, Profil PRO, Business Profil. Dwa zapisy z tego dokumentu są istotne. Po pierwsze, klient płatnego profilu dostaje „samodzielne administrowanie wpisów", a wpisy podlegają moderacji przed publikacją. Po drugie, dostęp uruchamiany jest „po zarejestrowaniu wpływu środków na konto bankowe". To są cytaty z dokumentu samego portalu, a nie zarzuty. Wnioski wyciągnij sam. Jeżeli rozważasz taki pakiet, zanim podpiszesz umowę, sprawdź zakres Złotego Profilu i policz koszt całego abonamentu w porównaniu cen profilu pracodawcy.

Nie ma sprawy UOKiK przeciwko GoWork w sprawie opinii

Ten akapit jest tu dlatego, że w sieci krąży teza przeciwna, a my sprawdziliśmy ją u źródła. W publicznie dostępnych materiałach Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie ma postępowania ani decyzji dotyczącej GoWork w sprawie opinii, płatnych profili czy „opieki wizerunkowej". Jedyna decyzja UOKiK dotycząca podmiotu o tej nazwie to RWA-4/2011 z 27 lipca 2011 roku i dotyczy klauzul o zwrocie opłat za kursy, a nie recenzji.

Uczciwość wymaga dwóch zastrzeżeń. Brak postępowania nie jest tym samym co zaświadczenie o niewinności: to informacja, że urząd się tą sprawą nie zajął, i tyle. Ale też nie wolno powtarzać, że urząd nałożył karę, skoro tego nie zrobił. UOKiK karał za fałszywe opinie inne podmioty, i to warto znać: Opinie.pro (40 tys. zł, decyzja RPZ-9/2022, prawomocna), SN Marketing (30 tys. zł, RKT-3/2022, prawomocna), Best-Review (35 tys. zł) i SeoSem24 (50 618 zł). To były firmy sprzedające fałszywe opinie, a nie portale, na których je publikowano.

Dlaczego urząd nie zajmuje się portalami z opiniami o pracodawcach? Bo prawdopodobnie nie może. Obowiązki weryfikacji opinii, które wprowadziła dyrektywa Omnibus (w Polsce od 1 stycznia 2023), dotyczą relacji przedsiębiorca-konsument. Były pracownik oceniający pracodawcę nie jest konsumentem, a jego opinia nie dotyczy zakupu. Portale z opiniami o pracodawcach wypadają więc poza ten reżim. To realna luka w prawie, a nie przeoczenie.

Czy można zapłacić za usunięcie opinii?

Krótka odpowiedź: nie ma udokumentowanej, oficjalnej ścieżki „płacę i wpis znika", a oferty agencji obiecujące taki efekt traktuj jako sygnał ostrzegawczy. Powodów jest kilka i są praktyczne.

  • Nikt nie kontroluje efektu. Agencja nie ma prawnego narzędzia, żeby zmusić portal do usunięcia wpisu. Ma dokładnie te same narzędzia co Ty: zgłoszenie i ewentualnie pozew. Płacisz więc za pośrednictwo w czynności, którą możesz wykonać sam, albo za coś, czego wolisz nie mieć w mailach firmowych.
  • Płacisz z góry, bez gwarancji. W tym modelu ryzyko jest w całości po Twojej stronie.
  • Efekt Streisand jest realny. Nagłe zniknięcie krytycznych wpisów bywa zauważane i opisywane, a wtedy problemem przestaje być jedna opinia, a staje się nim zarzut kupowania reputacji.
  • Dostajesz kolejne opinie o tej samej treści. Usunięcie wpisu nie zmienia tego, co się w firmie wydarzyło.

Ile biorą agencje: z publicznych cenników sprawdzonych u źródła 3 października 2026 r. wynika od 199 zł netto (wizaro.pl, płatne za skutek) przez 500 zł netto (opinie.pro) do 500 do 1 000 zł netto za wpis (wmh.agency), a „maskowanie opinii" w abonamencie to około 1 000 zł miesięcznie (soluma.pl). Wszystkie te cenniki dotyczą opinii w Google, gdzie istnieje formalny mechanizm zgłaszania, a GoWork deklaruje na stronie oferty dla firm, że nie usuwa opinii za pieniądze. Pełne zestawienie stawek i trzy sytuacje, w których zapłacisz i nic z tego nie będzie, zebraliśmy w tekście o cenniku agencji od usuwania opinii.

Nie twierdzimy, że płacenie portalowi za usunięcie opinii jest nielegalne. Nie znaleźliśmy stanowiska UOKiK ani orzeczenia, które by to przesądzało, więc tego nie napiszemy. Twierdzimy tylko, że nie ma udokumentowanej oferty o takim skutku i że pieniądze wydane w tę stronę zwykle nie kupują tego, co miały kupić. Jak w ogóle działa moderacja i weryfikacja wpisów w tym serwisie, sprawdzisz w analizie opinii na GoWork.

Ile kosztuje pozew o ochronę dóbr osobistych?

Tu wchodzimy na grunt, gdzie liczby są konkretne, bo wynikają z ustawy. Podstawą jest art. 24 Kodeksu cywilnego, a dla firmy dodatkowo art. 43 k.c., który każe stosować przepisy o ochronie dóbr osobistych osób fizycznych odpowiednio do osób prawnych. Spółka może więc bronić swojego dobrego imienia i renomy.

PozycjaKosztPodstawa
Zgłoszenie wpisu do portalu0 złart. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, art. 16 DSA
Opłata stała od pozwu o ochronę dóbr osobistych600 złart. 26 ust. 1 pkt 3 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych
Opłata od żądania zadośćuczynienia (osobno)5 proc. wartości powyżej 20 tys. zł, maksymalnie 100 tys. złart. 13 tej samej ustawy
Wniosek o zabezpieczenie (jeśli składany osobno)100 złart. 68 pkt 1 tej samej ustawy
Wynagrodzenie pełnomocnika, stawka minimalna720 zł§ 8 ust. 1 pkt 2 rozporządzeń o stawkach adwokackich i radcowskich

Dwie uwagi do tej tabeli, bo w większości poradników są przekręcone. Po pierwsze, opłata 600 zł dotyczy samego żądania niemajątkowego (usunięcia wpisu, przeprosin). Jeśli dodatkowo żądasz zadośćuczynienia, opłatę liczy się osobno według art. 13. Przy żądaniu 50 tys. zł zapłacisz więc 600 zł plus 1 500 zł, razem 2 100 zł. Po drugie, stawka minimalna 720 zł to podstawa do rozliczenia kosztów między stronami, a nie cena, za którą znajdziesz pełnomocnika. Realny koszt prowadzenia takiej sprawy to zwykle kilka do kilkunastu tysięcy złotych.

Jeśli dochodzisz do etapu, na którym rozważasz pozew, to jest moment, w którym warto porozmawiać z kimś, kto prowadził już sprawy o dobra osobiste w internecie, bo wybór kancelarii z doświadczeniem akurat w tej kategorii spraw waży tu więcej niż w typowym sporze gospodarczym. Różnica między pozwem napisanym przez kogoś, kto rozumie art. 14 uśude i orzecznictwo o hostingu, a pozwem napisanym „ogólnie cywilnie", bywa różnicą między wygraną a przegraną.

Ile trwa sprawa i czy da się zadziałać szybciej

Sprawa o ochronę dóbr osobistych w pierwszej instancji trwa realnie kilkanaście miesięcy, a z apelacją dłużej. Dlatego istnieje zabezpieczenie powództwa: sąd może na czas procesu nakazać na przykład zablokowanie wpisu. Warto tu znać ograniczenie z art. 755 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego: zakaz publikacji skierowany przeciwko środkom społecznego przekazu sąd może orzec najwyżej na rok. To nie jest narzędzie na zawsze, tylko na czas procesu.

Co naprawdę działa, czyli zgłoszenie do portalu

Najtańsza droga jest jednocześnie tą, którą trzeba przejść najpierw, i to nie tylko z powodów praktycznych. Art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną mówi, że hostingodawca nie odpowiada za treść użytkownika, dopóki nie wie o jej bezprawnym charakterze. Ale jeśli otrzyma „wiarygodną wiadomość" o bezprawności i nie zareaguje, sam staje się odpowiedzialny. Twoje zgłoszenie jest właśnie taką wiadomością i to ono uruchamia odpowiedzialność portalu.

Sąd Najwyższy w wyroku z 30 września 2016 roku (sygn. I CSK 598/15) przesunął przy tym ciężar dowodu: to hostingodawca musi wykazać, że o bezprawnym charakterze treści nie wiedział. Dla pracodawcy oznacza to jedno: zgłoszenie musi być pisemne, konkretne i udokumentowane, bo to dowód w ewentualnym późniejszym procesie przeciwko portalowi. Zrzut ekranu z datą, dokładny adres wpisu i wskazanie, które konkretnie zdanie jest nieprawdziwe i dlaczego. Całą procedurę krok po kroku, wraz z tym, czego serwis nie usunie mimo zgłoszenia, rozpisaliśmy na stronie o usuwaniu opinii z GoWork.

Od 17 lutego 2024 roku obowiązuje dodatkowo art. 16 aktu o usługach cyfrowych (DSA), który każe każdemu hostingodawcy udostępnić mechanizm zgłaszania nielegalnych treści, potwierdzić przyjęcie zgłoszenia, rozpatrzyć je niearbitralnie i poinformować o możliwości odwołania. Rozporządzenie unijne stosuje się wprost, więc te obowiązki działają w Polsce niezależnie od naszego ustawodawcy. I dobrze, bo z naszym ustawodawcą jest problem opisany niżej.

Dlaczego DSA w Polsce kuleje

Polska do dziś nie wdrożyła DSA do prawa krajowego. Komisja Europejska skierowała 7 maja 2025 roku sprawę przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE za niewyznaczenie i nieuprawnienie koordynatora do spraw usług cyfrowych. Ustawa wdrażająca, uchwalona przez Sejm w grudniu 2025, została zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego 9 stycznia 2026 roku. Rząd wniósł do Sejmu 9 czerwca 2026 roku dwa nowe projekty zmian ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (druki nr 2693 i 2694). Jeden z nich przeszedł już przez Senat (druk nr 2993 z sierpnia 2026), ale do 3 października 2026 roku żadna ustawa wdrażająca DSA nie została ogłoszona w Dzienniku Ustaw. Prezes UKE pełni funkcję koordynatora na podstawie uchwały Rady Ministrów z 13 maja 2025, ale bez ustawowych uprawnień.

Co to znaczy dla Ciebie w praktyce: obowiązki portalu z art. 16 DSA obowiązują, bo rozporządzenie stosuje się bezpośrednio, ale w Polsce nie ma sprawnego organu, do którego można pójść, gdy portal ich nie dopełni. Zostaje sąd. Do czasu ogłoszenia ustawy tak to wygląda, a po jej wejściu w życie dojdzie krajowy organ, do którego złożysz skargę na portal.

Czy sąd każe usunąć opinię?

Nie zawsze, i to jest najważniejsza rzecz, jakiej nie powie Ci agencja reputacyjna. Sądy chronią dobre imię firmy, ale chronią też prawo do krytyki. Rozróżnienie idzie wzdłuż jednej linii: fakt kontra ocena. Nieprawdziwe twierdzenie o faktach („firma nie wypłaca wynagrodzeń") jest podważalne. Ocena i opinia („beznadziejna atmosfera", „słaby zarząd") jest chroniona, o ile ma jakąkolwiek podstawę faktyczną i nie przekracza granic formy.

Dobrze pokazuje to sprawa, w której administrator GoWork przegrał przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu (sygn. I C 988/13): sąd zasądził przeprosiny i 5 000 zł, ale odmówił zamknięcia zakładki pracodawcy. Innymi słowy, wygrana co do konkretnego wpisu nie oznacza wygranej co do istnienia krytyki. Wyrok jest nieprawomocny i, jak wszystkie polskie orzeczenia, zanonimizowany, więc traktuj go jako ilustrację, nie jako regułę.

Kierunek europejski jest podobny. Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Magyar Tartalomszolgáltatók Egyesülete i Index.hu Zrt przeciwko Węgrom (skarga nr 22947/13, wyrok z 2 lutego 2016) uznał, że obciążanie portalu odpowiedzialnością za wulgarne, ale nienawołujące do nienawiści komentarze użytkowników narusza wolność wypowiedzi. To przeciwwaga dla znanej sprawy Delfi przeciwko Estonii (nr 64569/09, wyrok z 16 czerwca 2015), gdzie odpowiedzialność portalu utrzymano, ale tam chodziło o mowę nienawiści.

Najtańsze rozwiązanie, o którym się nie mówi

Odpowiedź pracodawcy kosztuje zero złotych i działa na czytelnika lepiej niż zniknięcie wpisu. Czytelnik, który widzi jedną krytyczną opinię i rzeczową odpowiedź firmy pod nią, wyrabia sobie zdanie o firmie na podstawie tej odpowiedzi. Czytelnik, który widzi profil z samymi pochwałami, nie wierzy w żadną z nich.

Policz to jak inwestycję. Kilkanaście tysięcy złotych i rok procesu, żeby usunąć jeden wpis, po którym zostanie zakładka z resztą wpisów. Albo pół godziny na napisanie odpowiedzi, która pokazuje, że firma czyta, reaguje i traktuje krytykę poważnie. Jeżeli wpis zawiera nieprawdziwe twierdzenia o faktach, walcz o niego, bo to jest to, do czego prawo służy. Jeżeli wpis boli, bo jest prawdziwy, żadna z opisanych wyżej dróg nie rozwiąże Twojego problemu, bo Twój problem nie jest w internecie.

Na tym stoi zresztą model Zpracy. Nie usuwamy opinii za opłatą, bo profil bez krytyki nie jest wart czytania, a portal, który sprzedaje wymazywanie recenzji, sprzedaje własną wiarygodność. Zamiast tego każdy pracodawca ma gwarantowane prawo do odpowiedzi przy każdej opinii, a opinie przechodzą moderację przed publikacją, więc anonimowa zemsta nie wchodzi na profil w pierwszej kolejności. Więcej o tym, kiedy i jak wpis da się usunąć zgodnie z prawem, opisaliśmy w przewodniku o usuwaniu opinii o firmie, a samą sztukę reagowania na krytykę w tekście o tym, jak odpowiadać na negatywną opinię bez usuwania.

Kolejność działania, od zera złotych w górę

  1. Udokumentuj wpis. Zrzut ekranu z datą i adresem URL. Zero złotych, pięć minut. Rób to zanim cokolwiek zgłosisz, bo wpis może zniknąć albo zostać zmieniony.
  2. Ustal, co dokładnie kwestionujesz. Wypisz zdania zawierające twierdzenia o faktach i przy każdym zanotuj, czym wykażesz nieprawdę. Jeżeli lista jest pusta, a zostaje sama ocena, dalsza droga prawna prawdopodobnie nie ma sensu.
  3. Zgłoś wpis portalowi na piśmie. Zero złotych. To jest „wiarygodna wiadomość" z art. 14 uśude i jednocześnie zgłoszenie z art. 16 DSA. Zachowaj potwierdzenie.
  4. Odpowiedz publicznie. Zero złotych. Rób to równolegle, nie zamiast.
  5. Rozważ pozew. 600 zł opłaty plus 5 procent od zadośćuczynienia plus pełnomocnik. Tylko jeśli w punkcie 2 masz konkretne, dowodliwe nieprawdziwe fakty.

Cała ta droga sprowadza się do jednego rozróżnienia, które warto zrobić na samym początku, na kartce: czy ten wpis jest nieprawdziwy, czy tylko niewygodny. Na pierwsze prawo ma odpowiedź i kosztuje ona 600 zł plus pełnomocnik. Na drugie prawo odpowiedzi nie ma i żadna kwota tego nie zmieni.

Zpracy · Sprawdź firmę

Sprawdź pracodawcę, zanim zaaplikujesz

Moderowane opinie o firmach, realne widełki płacowe i ocena kultury w jednym świadectwie firmy. Z prawem do odpowiedzi pracodawcy i zgodnie z RODO.

Zobacz, jak to działa →

Zacznij teraz

Sprawdź firmę, zanim podejmiesz decyzję.

Moderowane opinie, realne widełki płacowe i ocena kultury w jednym świadectwie firmy. Moderacja przed publikacją i prawo do odpowiedzi pracodawcy.

Dla pracodawców →
Sprawdź firmę